Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inflacja stylu życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inflacja stylu życia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 września 2009

Zarabiam wystarczająco dużo, a Wy?

Jak już pisałem oboje z żoną nieźle zarabiamy. Zarabiamy dobrze ponad średnią krajową, a jednak często narzekamy, że na to, czy na tamto nas nie stać. Dzieje się tak, pomimo tego, że doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie może nas być stać na wszystko. Nasze środki (jak prawie wszystkich) są ograniczone i jak większość ludzi, cały czas jesteśmy zmuszeni do dokonywania wyborów. Dlaczego w takim razie tak często jesteśmy niezadowoleni? Myślę, że głównym powodem są złudzenia, którym często lubimy ulegać. Po pierwsze zapominamy jakie są nasze długofalowe cele i w związku z tym nie pamiętamy, że ich osiągnięcie wymaga pewnych wyrzeczeń. Bardzo łatwo popada się w stan, w którym chce się mieć ciastko i zjeść ciastko. Niby o tym wiemy, ale bardzo często tego nie chcemy pamiętać.
Lubimy też bardzo pobieżnie oceniać sytuację finansową innych ludzi i się do nich porównywać. Pomimo tego, że doskonale wiemy, że sąsiad jest zadłużony po uszy, to i tak zazdrościmy mu nowego samochodu. Dopiero jak się dobrze i dogłębnie zastanowimy nad jego sytuacją finansową to stwierdzamy, że bardziej jednak odpowiada nam nasz własny styl życia, czyli na przykład gorszy samochód ale bez kredytu na 5 lat. Bezdzietna koleżanka z pracy uwielbia wydawać fortunę na nowe ciuchy, my wydajemy fortunę na wychowanie dzieci. Czy powinniśmy jej zazdrościć? Czy po prostu pogodzić się z tym, że nasza sytuacja życiowa jest inna. Zamiast nowych butów, czasami musimy zadowolić się uśmiechem syna. Jest to efekt decyzji życiowych, które kiedyś podjęliśmy i nie ma co teraz narzekać:)
Oprócz porównywania się do innych, bardzo często wpadamy w pułapkę postrzegania naszej sytuacji przez pryzmat tego czego nie mamy, zamiast tego co mamy. Nigdy nie będziemy mieli wszystkiego o czym marzymy. Za górą na którą właśnie się wspinamy jest kolejna jeszcze wyższa. Warto się z tym pogodzić!
Czy zamiast zdobywać coraz wyższe szczyty, nie byłoby warto przysiąść na jednym z nich na dłużej? Popatrzeć w dół i docenić jak wysoko już się wspięliśmy. To nic, że wielu jest już wyżej, nie musimy przecież ich gonić. Nie musimy też uciekać przed tymi, którzy są pod nami. Jeżeli jest nam dobrze tu i teraz, wbijmy w tym miejscu chorągiewkę. Zostańmy na dłużej.
Zdobywanie kolejnych szczytów, wyścigi z Kowalskimi, brak poczucia wewnętrznej satysfakcji to jedne z głównych powodów problemów finansowych. Choć zarabiamy coraz więcej, chcemy jeszcze. Chcemy mieć więcej bo jesteśmy pod stałą presją środowiska, telewizora, kolorowych magazynów. Chcemy mieć więcej by wydawać więcej, wydajemy więcej bo mamy więcej. Wydajemy bo mamy, ale nawet jak mamy to i tak się nie cieszymy, bo inni mają jeszcze więcej.
Pamiętam, jak kiedyś jechałem pięknym nowym samochodem pewnego człowieka, na moje pytanie, czy się cieszy z faktu posiadania takiego ekstra wozu, ów człowiek odpowiedział, że się cieszy. Powiedział coś jeszcze, a mianowicie, że największą radość w życiu sprawiło mu kiedyś pomalowanie framugi drzwi kuchennych na czerwono! Było to dawno temu, w czasach głębokiej komuny. Jakimś cudem zdobył puszkę czerwonej farby i pomalował sobie framugę. On ciągle po 25 latach pamięta tę radość. Niech się schowa samochód za 120 tys zł!

Przeczytaj także:
Sztuka wydawania
Etapy finansowe w naszym życiu
Nie zachowuj się jak struś!
Odróżnianie zachcianek od potrzeb
Finansowy przegląd okresowy

wtorek, 1 września 2009

Czego powinna nauczyć nas wojna


Dzisiaj obchodzimy 70-tą rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Jest to okazja na chwilę zadumy i zastanowienia się nad sensem życia i naturą ludzką. Napaść Niemców i Sowietów, kosztowała nas blisko 6 milionów ofiar i wielkie zniszczenia. W Katyniu, w Powstaniu Warszawskim, w obozach straciliśmy dużą część inteligencji, artystów, młodzieży. Straty nie do odrobienia. Konsekwencją tej wojny było też przeszło pół wieku Polski Ludowej. Pół wieku podczas którego my budowaliśmy socjalizm, a Europa Zachodnia się rozwijała i bogaciła. Teraz na wiele lat jesteśmy skazani na pościg. O lata wyprzedzają nas kraje takie jak Hiszpania, Portugalia czy Grecja, czyli "unijna druga liga". Kraje, które przed wojną były na podobnym poziomie , a i po wojnie wcale nie miały lekko, zarówno politycznie jak i gospodarczo. Niestety lata komuny sprawiły, że mało orientujemy się w sprawach ekonomicznych, jesteśmy podatni na różnego rodzaju manipulacje, nie ufamy instytucjom i sobie nawzajem. To trzeba zmieniać.
Mimo wszystko przez ostatnie lata, Polska jako kraj odniosła spektakularny sukces. Jesteśmy w NATO, w Unii Europejskiej. Jeździmy zagranicę, kupujemy na kredyt. Myślę, że takiej właśnie Polski, chcieliby Ci, którzy umierali 70 lat temu. Powinniśmy być z siebie dumni, bo żyjemy w coraz bogatszym, normalnym kraju.
Moja zmarła kilka lat temu babcia, która w czasie wojny przeżyła śmierć najbliższych, straszny głód, wiele strasznych rzeczy. Zawsze mi powtarzała:
"Czym Ty się synuniu martwisz? Jesteś najedzony, w domu ciepło. Dziękuj za to Bogu". Dzisiaj w trakcie przemówień polityków na Westerplatte, przypomniała mi się Babcia i jej słowa. Czym jestem starszy, tym większą widzę w nich mądrość. Słowa te świetnie pokazują jak bardzo zmieniło się nasze życie. Jak strasznie daleko odeszliśmy od prostego, normalnego życia. To co kiedyś było szczęściem, teraz jest biedą! Kompletnie straciliśmy umiejętność rozróżniania zachcianek od potrzeb. Nasze życie praktycznie składa się z tych pierwszych. W pogoni za nimi, zapominamy o pięknie jakie nas otacza. O przyrodzie, miłości, przyjaźni, czyli tym wszystkim czego nie da się kupić za pieniądze. Pracujemy tygodniami, żeby zarobić na kolejny gadżet. Zaciągamy kredyty, żeby dogonić sąsiadów, zrobić wrażenie na koleżankach z pracy. A możnaby było inaczej, wolniej. Bo czym my się tak naprawdę martwimy? Mamy co jeść, jest nam ciepło i bomby na głowę nie lecą. Dziękujmy za to bogu!

Przeczytaj także:
Finansowa Niezależność - Moje Spojrzenie
Fundusz Bezpieczeństwa
Milionerzy z sąsiedztwa
Siła procentu składanego
Ryzyko w finansach - czyli kto nie ryzykuje w kozie nie siedzi