piątek, 10 lipca 2009

Wartość Netto - prawdziwa miara bogactwa

Wartość netto to różnica pomiędzy posiadanymi aktywami i pasywami. Innymi słowy jest to różnica pomiędzy tym co posiadamy, a tym co jesteśmy winni. Wartość netto może być dodatnia, kiedy nasze aktywa przewyższają nasze zobowiązania (stan pożądany), lub ujemna, kiedy nasze aktywa są mniejsze od naszych pasywów (stan niepożądany). Jak nietrudno więc zauważyć nasza wartość netto wyrażana w złotówkach dość dokładnie pokazuje ile wart byłby nasz majątek po zaspokojeniu wierzycieli (spłacie wszystkich długów), gdybyśmy zdecydowali się na całkowite jego spieniężenie. Jak więc widać wartość netto to nic innego jak miara naszego bogactwa. Ktoś kto mieszka w pięknym domu i jeździ porsche może mieć teoretycznie mniejszą wartość netto, czyli być biedniejszym, od zwykłego człowieka mieszkającego w bloku. Jak to możliwe? Cała tajemnica leży po stronie pasywów, czyli zadłużenia. Co z tego, że willa i porsche są razem warte 2 mln złotych, jak ich właściciel ma 2.5mln długów, jego faktyczna wartość netto jest ujemna (-500tys zł), a on sam jest biedniejszy od emerytki mieszkającej w niezadłużonym mieszkaniu w bloku. Oczywiście podany przykład jest ekstremalny, ale doskonale ilustruje znaczenie jakie dla naszych finansów osobistych ma nasza wartość netto.

WARTOŚĆ NETTO = AKTYWA - PASYWA

No dobrze, ale co powinniśmy, a czego nie powinniśmy zaliczać do naszych aktywów?
Na pewno naszym aktywami są posiadana gotówka, papiery wartościowe, jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, złoto, srebro, diamenty, nieruchomości (w tym dom lub mieszkanie, w którym mieszkamy), udziały w firmach, oszczędności w III filarze, samochód. Do aktywów nie wlicza się także rzeczy osobistych jak np. ubrania, mebli (no chyba, że jesteśmy posiadaczami drogich antyków), sprzętu AGD itp. Ja generalnie do swoich aktywów staram się zaliczać rzeczy o większej wartości, bo trudno przecież regularnie wyliczać ile są warte nasze książki czy widelce, czy śledzić ceny używanych lodówek, po to żeby na bieżąco wyceniać swoją własną.
A co jest częścią naszych pasywów? Pożyczki, kredyty, inne rodzaje zadłużenia krótko i długoterminowego.

Jak nasze decyzje finansowe wpływają na naszą wartość netto (bogactwo)? Kiedy oszczędzamy, w tej, czy w innej formie nasze aktywa rosną, a wraz z nimi rośnie nasza wartość netto. Zadłużając się zwiększamy nasze pasywa i tym samym zmniejszamy naszą wartość netto. Oczywiście, na naszą wartość netto wpływa wiele czynników, bardzo często działających w przeciwnych kierunkach np. wzrost cen nieruchomości, bessa na giełdzie, drogie wakacje, niespodziewany duży wydatek, wygrana na loterii:).
Zachęcam wszystkich do regularnego wyliczania swojej wartości netto, a przede wszystkim, do dokładnej analizy przyczyn zmian w waszej wartości netto i wyciągania z tego odpowiednich wniosków. Opłaci się:). Mnie osobiście częste sporządzanie zestawienia wartości netto, bardzo motywuje do regularnego oszczędzania i inwestowania, a zwiększanie wartości netto jest moim głównym celem finansowym.

Przeczytaj także:
Milionerzy z sąsiedztwa
Odróżnianie zachcianek od potrzeb
Najpierw płać sobie!
Klucz do bogactwa
Dobry dług, zły dług

niedziela, 5 lipca 2009

Najpierw płać sobie!

Niektórzy twierdzą, że jest to złota zasada finansów osobistych. Płać sobie, zanim zapłacisz innym. Zapłać sobie, zanim zapłacisz za zakupy, zanim Twój bank upomni się o ratę kredytową. Ale co to dokładnie oznacza? Płacenie sobie, oznacza nic innego jak traktowanie oszczędności dokładnie tak samo jak opłacanie comiesięcznych rachunków. Załóżmy, że ustaliliśmy, że co miesiąc odłożymy 10% swojego dochodu, ale często zanim uda nam się faktycznie odłożyć założoną kwotę ulegamy pokusom codziennego życia. Zapłaciliśmy wszystkie rachunki, zrobiliśmy zakupy i właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy teraz odłożyli zaplanowaną kwotę, załóżmy, że jest to 300zł, które planowaliśmy co miesiąc wpłacać aby zbudować fundusz bezpieczeństwa. Ale znajomi namawiają nas na weekendowy wypad lub też nie możemy oprzeć się, żeby kupić dziesiątą parę butów, w końcu pękamy i pieniążki wydajemy. Dlaczego tak się dzieje? Bo nie traktujemy własnych celów finansowych, tak serio jak zobowiązań finansowych względem innych osób, czy instytucji. Wiadomo, rachunek telefoniczny musi zostać zapłacony, ale zaplanowany zakup jednostek uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym, najwyżej poczeka. Bardzo łatwo jest przekonać siebie samego, że w tym miesiącu nie mam kasy na oszczędności, bo akurat są inne "ważniejsze" wydatki. Jak temu zaradzić?Po prostu, zacząć traktować swoje oszczędności ja zwykłe zobowiązania, które co miesiąc płacimy. Co więcej, od teraz zaczynamy comiesięczne płatności od zapłacenia sobie. Z czasem wejdzie nam to w krew, nauczymy się żyć tak jakby kwoty przeznaczanej na oszczędzanie wogóle nie było. Nie możemy tych pieniędzy rozpuścić, bo one od razu znikają na rachunek oszczędnościowy, maklerski, gdziekolwiek, byle daleko od naszych pokus, słabości. Płacąc najpierw sobie, zmieniamy priorytety w naszym życiu, już nie wydajemy pieniędzy w kolejności: rachunki, przyjemności i oszczędzanie (jeżeli jeszcze na końcu jest co zaoszczędzić), oszczędności zaczynają być na pierwszym miejscu, dopiero potem rachunki, a na końcu przyjemności. Taka kolejność pozwala nam na budowanie bogactwa, z każdym miesiącem przybliżając nas do naszych finansowych celów. Jak najlepiej technicznie rozwiązać płacenie sobie w pierwszej kolejności? Polecam zautomatyzowanie płatności na cele oszczędnościowe, jeżeli Twoja wypłata na przykład wpływa 5-tego każdego miesiąca, to ustaw sobie stały przelew na konto oszczędnościowe na 6-ego co miesiąc. Nawet się nie spostrzeżesz i już zaoszczędziłeś.

Przeczytaj także:
Alokacja aktywów
Jak stworzyć budżet domowy?
Poziomy bezpieczeństwa finansowego
Fundusz Bezpieczeństwa
Odróżnianie zachcianek od potrzeb
Klucz do bogactwa
Inflacja - czyli co pożera Twoje marzenia?

sobota, 4 lipca 2009

Zasada 72


"Zasada 72" pozwala nam szybko oszacować kiedy podwoi się zainwestowana przez nas kwota. Bardzo przydatny i prosty sposób, z którego często korzystam.
Jak to obliczyć? Bardzo łatwo, po prostu dzielimy liczbę 72 przez spodziewaną procentową stopę zwrotu, wynik jaki otrzymamy to przybliżona ilość lat do podwojenia naszej inwestycji.

Dobrym przykładem może być inwestycja w mieszkanie pod wynajem, załóżmy, że możemy kupić kawalerkę za 100 tys złotych i od razu ją wynająć. Według naszych wyliczeń, po odliczeniu kosztów, rocznie z wynajmu zostanie nam na czysto 6 tys złotych. Tak więc nasza spodziewana roczna stopa zwrotu z inwestycji (w tym wypadku zakupu kawalerki) to 6000/100000=0.06, czyli 6%. Kiedy więc podwoimy zainwestowane 100 tysięcy? Odpowiedź jest prosta, za 12 lat (72/6=12).
Gdyby nasz dochód z wynajmu wyniósł nie 6 a 3 tysiące roczne, co dało by nam spodziewaną roczną stopę zwrotu 3%, na podwojenie naszej inwestycji musielibyśmy poczekać, aż 24 lata (72/3 = 24).
Pamiętajmy jednak, że "zasada 72" daje tylko wartości przybliżone, poniżej zamieszczam tabelkę porównującą wartości otrzymane przy pomocy "zasady 72" do faktycznych obliczeń.




Przeczytaj także:
Siła procentu składanego
Inflacja - czyli co pożera Twoje marzenia?
Najtrudniej zarobić pierwszy milion
Jak mierzyć finansowy sukces?

piątek, 3 lipca 2009

Siła procentu składanego


Na wielu blogach poświęconych finansom osobistym można przeczytać o tym jak inwestując regularnie małe kwoty możemy, korzystając z dobrodziejstw procentu składanego, po wielu latach uciułać całkiem pokaźne sumy. Najpopularniejszym chyba dawanym przykładem jest rzucenie palenia, a następnie przeznaczenie pieniążków do tej pory puszczanych z dymem, na regularne inwestowanie, na przykład w fundusze inwestycyjne. Brzmi nieźle, ale czy faktycznie kilka złoty dziennie wystarczy, żeby stać się bogatym? Pozwoliłem sobie dokonać stosownych obliczeń, wyniki w tabelce poniżej.
Najpierw jednak odpowiedzmy sobie co to właściwie jest
procent składany i jakie ma dla nas znaczenie.
Tak więc, powtarzając za wikipedią:

"Procent składany to sposób oprocentowania wkładu pieniężnego K, polegający na tym, że np. roczny dochód w postaci odsetek jest doliczany do wkładu i procentuje wraz z nim w roku następnym. Po n latach (kapitalizacja – czyli naliczanie odsetek – po każdym pełnym roku) wkład jest równy: K_n = K\cdot\left(1+r\right)^n, gdzie r to stopa procentowa."

Czyli inwestując 100 zł na 10%, po roku otrzymujemy 10zł odsetek i mamy razem 110 zł, po dwóch latach zarabiamy już 11zł i nasz wkład pieniężny rośnie do 121 zł, w kolejnym roku nasze odsetki to już 12,1 zł i tak dalej. Jeżeli będziemy cierpliwi to po 10 latach nasze 100 zł urośnie do 259,37zł, po 20 latach do 672,74, a po 30 do 1744,94 zł! Nie na darmo Albert Einstein powiedział kiedyś, że procent składany jest największym wynalazkiem ludzkości. Jak nietrudno zauważyć, nasze wyniki inwestycyjne zależą od oprocentowania i czasu trwania inwestycji. Sprawa jest prosta, czym dłużej inwestujemy, tym bardziej widoczna jest potęga procentu składanego.

Tak więc, czy rezygnując z papierosów i inwestując po 5 zł dziennie mamy szanse na zostanie milionerem? W tabelce poniżej zamieściłem obliczenia ile pieniędzy musieliby odkładać miesięcznie 20,30,40 i 50 latek, żeby w wieku 65 lat cieszyć się okrągłym milionem.



W moich wyliczeniach przyjąłem moim zdaniem dość realistyczną 8 procentową stopę zwrotu , taką samą dla każdej grupy wiekowej. Zmienny jest oczywiście okres inwestycji od 15 lat w przypadku 50 latka do 45 lat w przypadku dwudziestolatka.

Wnioski? Oczywiście zawsze warto rzucić palenie! Tym bardziej warto jak jest się młodym. Dwudziestoletni student może naprawdę zbudować pokaźny kapitał emerytalny regularnie oszczędzając 150-200zł miesięcznie. Pięćdziesięciolatek rezygnując z palenia i co miesiąc inwestując 150 zł, w momencie przejścia na emeryturę nazbiera około 50 tys zł. No cóż bogaczem nie będzie, ale na pewno będzie zdrowszy i sprawniejszy, a za 50 tysięcy będzie mógł uczcić fakt przejścia na emeryturę np. fundując sobie egzotyczną wycieczkę:). Wniosek jest jeden, zacznij oszczędzać jak najwcześniej i rób to regularnie, wtedy nawet małe kwoty mają szanse urosnąć do wartości siedmiocyfrowych, czego wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę.

Przeczytaj także:
Zasada 72
Klucz do bogactwa
Inflacja - czyli co pożera Twoje marzenia?

czwartek, 2 lipca 2009

Fundusz Bezpieczeństwa














Fundusz bezpieczeństwa to pieniądze odłożone na czarną godzinę. Stworzenie funduszu bezpieczeństwa to jedna z pierwszych i najważniejszych decyzji finansowych jakie powinniśmy podjąć. Ja właśnie od tworzenia takiego funduszu rozpocząłem odbudowę naszych finansów domowych. Od trzech lat regularnie wpłacam nadwyżki finansowe na oddzielny rachunek bankowy. Do dnia dzisiejszego nazbierała się już 7-krotność miesięcznych kosztów utrzymania naszej rodziny.
Nie potrafię nawet opisać
ile luzu psychicznego daje mi świadomość odłożenia tak sporej kwoty. Myśl o utracie pracy przez którekolwiek z nas już mnie tak bardzo nie przeraża, wiem, że jest kasa na dentystę, naprawę samochodu itp. Co więcej pieniądze w naszym funduszu bezpieczeństwa przynoszą nam całkiem przyjemny dochód pasywny w postaci codziennie dopisywanych odsetek. Najfajniejsze jest to, że zanim stworzyliśmy nasz fundusz bezpieczeństwa dwukrotnie musieliśmy posiłkować się kredytami gotówkowymi udzielonymi przez EUROBANK, a teraz to my dostajemy od nich codziennie odsetki:). Jak zabrać się do tworzenia funduszu bezpieczeństwa?
Tutaj panuje consensus, że powinniśmy celować w kwotę pokrywającą od 3 do 6 miesięcy kosztów naszego utrzymania. Moim zdaniem jest to kwestia indywidualna, zależąca od kilku czynników.
Zadanie jest dość proste, wymaga jednak zastanowienia się nad paroma sprawami. Po pierwsze musimy podjąć decyzję jak duży powinien być nasz fundusz.Twój fundusz powinien być większy, jeżeli jesteś osobą samotną, lub jedynym żywicielem rodziny, jeżeli mieszkasz w miejscu gdzie ciężko o znalezienie nowej pracy. W takich przypadkach celowałbym nawet w 12-krotność miesięcznych kosztów utrzymania.
Z kolei w przypadku gdy Twój zawód umożliwia Ci szybkie znalezienie nowej pracy, Twój partner także pracuje, a ryzyko utraty pracy przez was dwoje jest małe,
możesz pozwolić sobie na mniejszy fundusz np. 3 miesięczny.
Kolejna ważna sprawa to pamiętanie
jakie jest przeznaczenie funduszu bezpieczeństwa. Te pieniądze nie służą do zakupów nowego laptopa, czy najnowszej gry komputerowej, to mają być środki na czarną godzinę! Pamiętajmy o uzupełnianiu naszego funduszu do wartości docelowej. Naprawiliśmy samochód co kosztowało 3 tys zł, tyle właśnie musimy zwrócić naszemu funduszowi. Ja "pożyczki" z funduszu bezpieczeństwa traktuję jak kredyty bankowe. Pożyczyłem - muszę oddać!
Na koniec nie zapomnijmy o tym, że
środki pieniężne w naszym funduszu powinny jak najefektywniej dla nas pracować. My nasz fundusz bezpieczeństwa trzymamy na rachunkach oszczędnościowych w EUROBANKU, dzięki czemu zarabiamy 6.06% w skali roku, a odsetki naliczane są codziennie co dodatkowo umożliwia nam uniknięcie podatku Belki.

Przeczytaj także:
Najpierw płać sobie!
Ubezpieczenie na życie - tylko na jaką kwotę?
Płatki Śniegu - Czyli jak pozbyć się długu małymi krokami
Milionerzy z sąsiedztwa

Ile pieniędzy potrzebujemy na emeryturę?

Na początek chcę zaznaczyć, że pomimo tego iż nie jestem wielkim entuzjastą sposobu jakim jest zarządzane państwo polskie, to jednak wierzę, że nasz system emerytalny się nie zawali, Polska za 30-40 lat nadal będzie wypłacalna, a moich pieniędzy z OFE i IKE nikt mi nie ukradnie. Zakładam także, że ZUS w tej czy innej formie nadal będzie istniał. Z moich założeń wynika więc, że gdzieś za 30 lat będę mógł spokojnie zacząć pobierać wypracowaną emeryturkę. No właśnie tylko ile dostanę i czy tyle ile dostanę wystarczy mi na normalne życie.
Zaznaczam od razu, że nie zamierzam przymierać głodem, odmawiać sobie lekarstw, skromnych chociażby wakacji, czy wyjść z wnukami na lody. Wydaje się, że fachowcy od finansów są dość zgodni, że przyszła emerytura z I i II filaru powinna zapewnić mi jakieś 30-50% mojej ostatniej pensji. Inaczej mówiąc jeżeli moja ostatnia wypłata to 10 tyś zł to powinienem spodziewać się miesięcznych świadczeń w wysokości 3-5 tys zł .
Dużo to czy mało? To zależy, od tego czego oczekujemy i jaki jest nasz poziom konsumpcji. Tak naprawdę, w przypadku planowania emerytalnego, nie ważne jest ile zarabiamy tylko ile konsumujemy. Co z tego, że dzisiaj zarabiam sporo, jak z tej kwoty tylko niewielką część przeznaczam na codzienną konsumpcję. Reszta to cała masa wydatków, które dzisiaj muszę ponosić, a których nie będę miał w wieku 65 lat. Jakie to wydatki? Na przykład spłata kredytu hipotecznego, wychowanie dzieci (!!!), długoterminowe oszczędności i inwestycje. Na emeryturze będę tylko konsumował, a na konsumpcje już teraz przeznaczam mniej niż 50% swoich dochodów. Wnioski?
No cóż,
jak widać finanse osobiste są bardzo ..... osobiste. To co dobre dla mnie, nie koniecznie musi być dobre dla Ciebie. Moim zdaniem trzeba ostrożnie podchodzić do wszelkich złotych zasad i wyliczeń typu jaki procent Twoich dochodów powinien być inwestowany, ile powinna wynosić Twoja emerytura itd, itd. Ja uważam, że dla dzisiejszego pokolenia 20-40 latków, zarabiających ponad przeciętnie to znaczy po kilka tysięcy złotych na rękę, emerytura z I i II filaru powinna prawie wystarczyć na życie. Piszę prawie, bo każdy ma swój poziom konsumpcji, jeden nie wyobraża sobie życia bez drogiego hobby, a drugi do szczęścia potrzebuje tylko spaceru po lesie. Reasumując, ZUS i OFE powinny dać nam wystarczająco na chleb z masłem, na szynkę będziemy już raczej musieli dozbierać sobie w III filarze.


Przeczytaj także:
III filar - fakty i mity
Siła procentu składanego
Wartość netto - prawdziwa miara bogactwa
Jak mierzyć finansowy sukces?

środa, 1 lipca 2009

Jak stworzyć Budżet Domowy?















1. Poznaj swoje wydatki

Przez miesiąc (najlepiej przez trzy miesiące) zapisuj dokładnie
wszystkie swoje wydatki.
Wiem, że pomysł chodzenia do kiosku po gazetę z notatnikiem w ręku wielu może wydać się dość śmieszny, niemniej jednak dokładne poznanie swoich wydatków jest konieczne, jeżeli chcemy stworzyć
realistyczny budżet. Można się naprawdę nieźle zdziwić ile kasy ucieka nam miesięcznie na bzdury typu, gazetka, papieroski, batoniki, cola itd. Na tym etapie trzeba się też dobrze zastanowić nad wydatkami nieregularnymi np. podatkiem od nieruchomości, czy funduszem wakacyjnym. Najlepiej wszystkie te wydatki zsumować i podzielić na 12. Kiedy już będziemy mieli wszystko czarno na białym, nadejdzie czas na poważne zastanowienie się nad zasadnością naszych wydatków. Czy na pewno musimy codziennie kupować gazetę? Czy aby na pewno nie mogę żyć bez najwyższego pakietu kablówki? Może już czas na pożegnanie z papierosami? Warto poważnie się zastanowić! Kiedy już dokładnie poznamy i przemyślimy swoje wydatki, będziemy mogli przejść do punktu drugiego czyli zapoznania się z arkuszem kalkulacyjnym.
2. Stwórz swój budżet domowy w arkuszu kalkulacyjnym
Ja w tym celu używam excela, ale jeżeli
ktoś woli inne narzędzie to oczywiście nie ma przeszkód.
Tworzenie budżetu zaczynamy od naszych
zsumowanych dochodów netto od których odejmujemy następujące trzy kategorie:
- inwestycje i oszczędności - ja zaczynam właśnie od tej kategorii w myśl zasady najpierw płać sobie.
-sztywne wydatki - w tej kategorii umieszczamy wydatki takie jak raty kredytowe, jedzenie, prąd, opłaty czynszowe i inne stałe i nieregularne opłaty.
- fundusz na inne wydatki - tutaj zawieramy wydatki na rozrywkę, wakacje itp.

3. Odejmij swoje spodziewane wydatki od dochodów
Jeżeli wynik jest dodatni to super!!! Jesteś na dobrej drodze do finansowej niezależności. Teraz jeszcze tylko musisz wymyślić co z tą comiesięczną nadwyżką zrobić:)
Jeżeli wydajesz więcej niż zarabiasz to musisz bardzo poważnie się zastanowić jak to zmienić.
Drogi są dwie, mniej wydawaj lub więcej zarabiaj.
Najlepiej jedno i drugie!

4. Traktuj swój budżet poważnie, ale bądź elastyczny
Staraj się ciągle nad nim pracować. Ja na przykład, regularnie przesuwam wydatki pomiędzy poszczególnymi kategoriami. Przykładowo na święta budżetuje więcej na jedzenie, a mniej na rozrywkę typu kino. Staram się też regularnie obserwować wydatki i analizować przyczyny odchyleń od poziomów planowanych.

Przeczytaj także:
Najpierw płać sobie!
Odróżnianie zachcianek od potrzeb
Klucz do bogactwa